Cześć, jestem Daria
Zawsze lubiłam jeść. I zawsze lubiłam gotować.
Zanim powstało bistro
Wiosna 2024, kuchnia w Grzędzicach — jeden garnek rosołu, rabarbar na blacie i zamówienia wydawane w drzwiach.

Już jako dziecko spędzałam dużo czasu w kuchni z moimi babciami. To one pokazały mi, jak kleić pierogi, robić kluski na parze czy leniwe.
Do dziś bardzo dobrze wspominam te wspólne chwile i chyba właśnie wtedy zaczęła się moja miłość do kuchni.
I teraz najlepsze — nie mam wykształcenia kulinarnego. Jestem po ekonomii. Uwierzycie? :)
To, co robię dzisiaj, nie zaczęło się od szkoły gastronomicznej, biznesplanu ani wielkiego pomysłu na własną firmę. Zaczęło się od pasji, miłości do dobrego jedzenia i ogromnej przyjemności z gotowania dla innych.
A właściwie… zaczęło się od ciasta z rabarbarem. Potem był niedzielny rosół. Później kolejne dania. Aż w końcu zaczęłam przygotowywać domowe obiady w swojej kuchni w Grzędzicach.

A Was zaczęło przybywać. Coraz więcej zamówień, coraz więcej garnków, produktów, pudełek i osób pojawiających się po swoje obiady. Z czasem nasz dom przestał przypominać zwykły dom. Stał się jedną wielką kuchnią z magazynem. :)
I tak minęło 2,5 roku. Bistro uPICHcone jest naturalną konsekwencją tego wszystkiego. Kolejnym krokiem i kolejnym etapem historii, która tak naprawdę wydarzyła się trochę sama.
Czasami zastanawiam się, dlaczego to wszystko tak się rozwinęło. Może właśnie dlatego, że nigdy nie myślałam o tym wyłącznie jak o biznesie? Ja po prostu uwielbiam gościć ludzi i ich karmić.

Lubię, kiedy wracacie. Kiedy piszecie, że smakowało. Kiedy zamawiacie jedzenie na rodzinny obiad, urodziny czy ważne dla Was przyjęcie, a później słyszę, że Wy wspominacie i Wasi goście wspominają: „Ale tam było dobre jedzenie!”
I chyba właśnie do tego chcę wracać w uPICHcone. Do prawdziwego, domowego jedzenia. Do babcinych sposobów. Do dań, na które potrzeba trochę więcej czasu i cierpliwości. Do smaków, o których mam czasem wrażenie, że trochę o nich zapomnieliśmy albo zaczęliśmy przygotowywać je zbyt szybko i zbyt komercyjnie.
„Nie gotuję dla »klientów«. Gotuję dla ludzi.”
Z kuchni i z przyjęć








Myślę, że przede wszystkim to, że tutaj jedzenie wciąż jest osobiste.
Bez chodzenia na skróty
Gotuję tak, jak gotuje się dla swoich — z dobrych produktów, porządnie i z dbałością o smak.
Menu, które się zmienia
Gotuję sezonowo, wracam do starych przepisów i przypominam trochę zapomniane smaki.
Po swojemu
Czasem biorę coś dobrze znanego i robię to po swojemu. Domowe jedzenie nie musi oznaczać nudy.
Bistro uPICHcone
Chcę Was nakarmić tak, jak sama chciałabym zostać nakarmiona. Żeby było dużo, smacznie i żeby po obiedzie zostało to jedno, najważniejsze: „Ale to było dobre!”
Bo uPICHcone nie powstało z pomysłu na gastronomię. Powstało z miłości do gotowania, dobrego jedzenia i karmienia ludzi. I tego nie chcę nigdy zgubić.


Do zobaczenia przy stole! ❤️
Daria

